MATRIKSOWA KARIERA

Na pewnym etapie kariery poczujecie się źle. Ale nie będziecie wiedzieć dlaczego. Życie zacznie z was uciekać. Niektórzy z was zaczną gorączkowo szukać lekarstwa. Jakieś warsztaty, botoksy, psycholodzy, zmiana pracy, stylu życia. Ostatecznie nic wam nie pomoże. I wtedy pomyślicie sobie: To normalne, przecież wszyscy się starzejemy. 

Ostatecznie uznacie, że życie już takie jest. Kiedy zaakceptujecie wasz stan, wtedy poczujecie się lepiej. Nie będziecie nawet wiedzieć, że dołączyliście do wielkiej armii umarłych za życia. Jeśli nie pokonacie samych siebie, taki właśnie czeka was los. Ale tak być nie musi!
 
 
 
 
 

Dynamika matriksowej kariery

Naturalny rozwój

W zachodnim społeczeństwie wybór kariery jako ścieżki rozwoju jest nie tylko naturalny, ale również bardzo atrakcyjny.  Co sprawia, że wiara w karierę ma tak ogromną siłę przyciągania?

Wiara i nadzieja
Fundamentem każdej znaczącej religii jest jakaś wielka obietnica. Musi mieć taką siłę przyciągania, aby człowiek dla jej zdobycia chciał coś poświęcić ze swojej doczesności. Kariera spełnia to wymaganie doskonale. Jej niezwykła moc zawiera się w jednym, prostym zdaniu: Dobra kariera otwiera drogę do dobrego życia.  A kto nie chce dobrze żyć? To jedno zdanie czyni z kariery największą religię na ziemi. Ale to nie wszystko, jest jeszcze coś szczególnego.

Zbawienie
W świecie kariery istnieje wiele przykładów dzielnych mężczyzn i kobiet, którym “się udało”. Są oni  żywym dowodem dobrej nowiny, jaką niesie kariera: Zbawienie jest już tutaj, na ziemi. Chcecie dowodów? Spójrzcie na nasze domy, jachty i mercedesy. Ludzie sukcesu przemawiają z ekranu bilbordu, magazynu, internetu.  Dzielnie pracuj, oszczędzaj, bądź roztropny i sprytny, a i ty dołączysz do najbardziej elitarnego klubu na świecie. Nam się udało, ty też możesz. Czyż mając takie dowody, młody członek kościoła kariery nie uwierzy, że jego zbawienie jest możliwe i to za życia. Ono jest prawie na wyciągnięcie ręki.

Prawdziwi bogowie
Każda religia orbituje wokół idei boga. Ale kto go widział naprawdę? A może go po prostu nie ma? Religia kariery ma do zaoferowania cały ich panteon. Wystarczy spojrzeć na rankingi najbogatszych. Ludzie z wielkim karierami są jak flagowce na morzu. Stanowią namacalny dowód na to, że wspaniałe życie to realna możliwość. Ludzie sukcesu są więc żywym ucieleśnieniem nadziei na lepszą przyszłość. Skoro im się udało, ja też mogę. Przecież wielu z nich zaczynało od niczego. Młody człowiek w naturalny sposób szuka wzorca do naśladowania. Legenda, i to żyjąca, wydaje się być idealnym kandydatem. Skoro im się udało – ja też mogę zostać bogiem!

Moc religii
• Która ze starych religii przebije taką ofertę?
• Który ze śmiertelników oprze się pokusie sztandaru kariery z napisem: sukces, prestiż, pieniądze i władza, a czasami nawet sława?
• Który ze śmiertelników nie ulegnie starożytnej syrenie we współczesnym przebraniu?

Początek przygody
Koniec szkoły średniej albo studiów dla ludzi wybierających ścieżkę kariery to początek wielkiej gry. Pierwsze kroki mogą wyglądać bardzo różnie. Jeśli komuś się powiedzie, już na wstępie otworzą się drzwi do nowych doświadczeń i możliwości. Inni muszą nieco poczekać albo ciężej popracować, ale i przed nimi, prędzej czy później, pojawią się szanse, wyzwania, nowi ludzie i sprawy. Większość modlitw o lepsze życie na pewno zostanie wysłuchana. Bóg kariery jest litościwy.

Entuzjazm i zaangażowanie
Świat kariery jest przebogaty, każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Ci, którzy nie boją się ryzyka od razu mogą wskoczyć na głębokie wody konkurencji, ryzykownych, ale wartych zachodu transakcji, wzlotów i upadków, trudnych początków i małych sukcesów. Cóż za ekscytująca perspektywa! Nie ma co się dziwić, że młody człowiek da z siebie wszystko. Trzeba łapać wiatr w żagle.

Pierwsze owoce
Po jakimś czasie pojawiają się pierwsze owoce ciężkiej pracy. Rosną zarobki, przychodzi pierwszy awans, coraz więcej klientów i odpowiedzialności. Rośniemy w siłę, krąg znajomych i przyjaciół stopniowo się powiększa. Tarcza naszej kariera lśni, a my razem z nią. Inni zaczynają nam zazdrościć, ale czyż nie jest to przyjemne?  Nasza religia działa i my działamy. Jest dobrze.

Prawo kariery
Każda kariera rządzi się tym samym prawem. Nie ma znaczenia czy mamy do czynienia z piękną aktorką, policjantem, naukowcem, politykiem, strażakiem albo właścicielem małego baru. To bardzo potężna prawo: Kiedy moja kariera rośnie, ja rosnę.  Czyż tak nie jest w rzeczywistości? Któż jest większy – pracownik czy właściciel firmy?

Cienie kariery
Oczywiście życie nie jest czarno białe. Kariera ma też swoje ciemne strony. Stres, przemęczenie i przeciążenie, konflikty, rutyna i nuda – to często spotykane zjawiska. Ludzie też nie są doskonali. Obok bohaterów i szarych mrówek, pełno tu oszustów i biegaczy na skróty, którzy tylko czyhają na nasze potknięcie. Trzeba być ciągle czujnym.

Zdrowy rozsądek
Takie niedogodności łatwo jednak wytłumaczyć. Ciężko pracuję, ale przynajmniej coś z tego mam. Kto opłaci rachunki? Zajmuję się konkretami, a nie głupotami. Sukces otworzy mi drogę do nowych możliwości. To nie są tanie racjonalizacje. Takie jest życie i jego wymogi. Nie sposób nie zgodzić się z taką logiką. Jak często słychać o życiowych dramatach, rozbitych rodzinach ludzi, którym podwinęła się noga na ścieżce kariery?  Dlaczego nie zbudować życia na solidnym fundamencie solidnej kariery? Przecież ona po to jest! Trzeba iść do przodu. Nie ma się co dziwić, że kariera jawi się jako życiowy fundament. Na czym więc polega problem?

Rysa
Na pewnym etapie coś zaczyna się psuć i to bardzo. Nie od razu. Erozja zasad i obietnic kariery następuje powoli. Najpierw pęka niewidzialna nić pomiędzy rosnącą karierą, a poczuciem naszego rozwoju. Przychodzi taki moment, że wzrost wynagrodzenia, kolejny awans albo nagroda, czy po prostu rozwój kariery, już tak nie cieszy. Ale nie bardzo wiadomo dlaczego.

Ideał kariery
Bogactwo świata kariery jest ogromne, ale gdy zerwiemy pierwszą warstwę lukru, drugą farby i zaczniemy szukać głębiej, zawsze odsłoni się ten sam obraz. Wydaje się, że dobrze zarządzana kariera powinna mieć dobre zakończenie. W końcu powinniśmy dojść do stacji końcowej o nazwie samorealizacja zawodowa i życiowa satysfakcja. Przecież oddając nasze życie w ręce kariery, taką dostaliśmy obietnicę. Człowiek, który zrobił karierę w naturalny sposób powinien wejść na jej kolejny poziom rozwoju – stać się mentorem dla tych, którzy idą za nim. Tacy ludzie zresztą istnieją. Jest ich bardzo wielu. Potrafią doskonale doradzać w sprawach zawodowych, niektórzy próbują dawać porady na życie, ale … no właśnie. Zawsze jest jakiś haczyk. Jaki?

W pułapce sukcesu kariery

Na ścieżce kariery, po przekroczeniu niewidzialnego Rubikonu, zazwyczaj ma to miejsce w połowie życia, coś zaczynie w was obumierać, ale nie będziecie wiedzieli co. Dopadnie was potworna nuda. Zaczniecie czuć się wewnętrznie wyjałowieni, ale nie będziecie rozumieli dlaczego tak się dzieje. W waszym życiu pojawi się pustka, której nie da się niczym zasypać. Kolejne sukcesy wam w tym nie pomogą. Zaczniecie zadawać sobie pytania, np. takie:

  • Tyle już osiągnąłem, dlaczego nadal czuję się niespełniony?
  • Moja kariera działa, ale życie nie działa – dlaczego?
  • Czuję, że życie ze mnie ucieka?

Dopóki jesteście na ścieżce kariery, dopóty nie znajdziecie odpowiedzi na wasze pytania ani nie uciekniecie od pustki i jałowości. Nie ma na to żadnych szans. Ale rozwiązanie waszego problemu istniej. Sami go rozwiązaliśmy - nadludzkim wysiłkiem i nie sami. Trochę to skomplikowane. 

Każdy człowiek przychodzi na świat z pewnym duchowym zasobem. Ci, którzy go roztrwonią na farmazony marnie skończą. Ci, którzy go pomnożą, nigdy nie skończą. 

Sprawdźcie stan waszego ducha

Odpowiedzcie na cztery pytania

© Fundacja Transparent Company 2003-1018

Warszawa, Polska, All rights reserved