DYLEMAT SUKCESU

Tyle już osiągnąłe(a)m, dlaczego nadal czuję się niespołniony(a)?

Jesteście ludźmi konkretnymi, nie owijacie w bawełnę, więc przejdźmy do konkretów.

Jeśli należycie do ludzi zewnętrznego sukcesu, ale czujecie wewnątrz pustkę to znaczy, że wasza dusza umiera. Macie ją.  Każdy człowiek ją ma, ale prawie nikt nie zna swojej duszy. Współczesna psychologia nawet jej nie dostrzega. Kiedy rozwiążecie wasz dylemat, wasz dusza ożyje na nowo. Jeśli wam się to uda, wówczas znowu poczujecie radość. Tak to działa! Nie jest to żadna teoria, tylko moje bezpośrednie doświadczenie. 

Więcej na ten temat na dole strony. 

Sukces zawodowy

Profesjonaliści to fundament współczesnego społeczeństwa. Trzeba sporo się napracować, aby dołączyć do tego klubu. Ale lata nauki i doświadczenie w końcu przynoszą upragnione owoce. Na pewnym etapie ich kariery pojawia się sukces zawodowy, a z nim prestiż, uznanie, szacunek w środowisku i zasłużone poczucie stabilizacji. Wszystkie długi zostały spłacone, nadszedł czas długo oczekiwanego szczęścia. I wszystko byłoby jak w bajce, gdyby nie jeden problem.

Rysa

Zamiast szczęścia pojawia się rysa, a wraz z nią pytanie: Tyle już osiągnąłem, dlaczego nadal czuję się niespełniony? Każdy człowiek sukcesu, prędzej czy później, musi zmierzyć się z tym pytaniem. Problem można zamieść pod dywan, ale on nie zniknie. Nie może.

Pytanie

Każdy profesjonalista, na jakimś etapie swojej kariery, czuje że czegoś mi brakuje. Nie może wyrazić swoich odczuć w słowach, ponieważ nie potrafi precyzyjnie nazwać swojego problemu.
Dla świata zewnętrznego jawi się jako silny i pewny siebie człowiek sukcesu. Taka jest zresztą prawda. Przecież ma kompetencje, wiedzę i wpływy. Ale w środku coś go ogranicza, więzi, powoduje dyskomfort. Nie wiadomo dlaczego, człowiek sukcesu czuje się uwięziony w środku. Wie, czuje, że musi coś zrobić ze swoim życiem, ale co konkretnie? Tego nie wie. 

Brak odpowiedzi

W pewnym momencie zaczyna się wewnętrzne zmaganie, zadawanie kolejnych pytań. Tak rodzi się frustracja i cierpienie. Uwięziony profesjonalista, w więzieniu bez krat i ścian, czuje jak życie zaczyna mu uciekać. Wielu szuka znieczulenia. Kolejny deal, firma, alkohol, narkotyki, sex, przypadkowe związki, więcej pracy, byle tylko zapełnić niewidzialną pustkę. Problem nie odejdzie, nie może. W pewnym momencie jego życie zacznie się zapadać, tak jak to opisaliśmy na stronie Zdrowe życie.

Więzień wizerunku

Jego wewnętrzna walka jest niewidzialna dla zewnętrznego świata, ponieważ chroni go tarcza – świetnie skrojony wizerunek, które dnia ogłasza światu: U mnie wszystko w porządku.
Człowiek sukcesu nie chce dzielić się swoimi problemami i wątpliwościami ze światem. Obawia się, i słusznie, że taka otwartość uznana zostałaby za słabość – prawdziwa katastrofa dla wizerunku i jego kariery. I tak znalazł się w pułapce, z której nie widzi wyjścia. Rozdarty w środku cierpi w samotności. 
Do tej pory jego największy jego oręż i zaufany przyjaciel – jego wizerunek, zamienia się w więzienie bez wyjścia.
Człowiek sukcesu staje przed dylematem, którego nie rozumie, dlatego nie jest w stanie go rozwiązać.
  • Jak można więzić samego siebie?
Nie rozumie tego, ale się nie podda, nie może, nie umie. Przecież całe życie był szkolony w pokonywaniu przeciwności i rozwiązywaniu problemów. Będzie walczył.

Pyrrusowe zwycięstwo

Zacznie walczyć z niewidzialnym wrogiem. Może zmienić pracę, karierę, rodzinę, partnera, styl albo filozofię życia, poglądy, a nawet religię. Wszystko można zmienić. W pewnym momencie może nawet uznać, że to on wymaga zmiany, wtedy zacznie nad sobą pracować.
Zacznie rozwijać swój potencjał. Odwiedzi doradcę rozwoju osobistego, wynajmie coacha. Może wybrać się w daleką podróż, aby spotkać dziwnego guru. Przyłączy się do grupy, takich jak on sam – poszukiwaczy odpowiedzi na pytanie. Może zacząć medytować, ćwiczyć jogę, cokolwiek i będzie w tym dobry. Szybko opanuje tajniki nowej sztuki, przecież profesjonalizm ma we krwi. Dowie się o sile i nieograniczonym potencjale umysłu, będzie go szukał i znajdzie! Ale w niczym mu to nie pomoże.
Może zacząć zgłębiać dziwne światy archetypów, podświadomości – naprawdę wyrafinowana wiedza.
Ale przyjdzie moment otrzeźwienia. Wtedy do niego dotrze.
  • Rozwijam się, pracuję nad sobą, ale dlaczego nadal sam ze sobą czuję się źle? Co jest nie tak?  
Jeśli się nie podda, wówczas dotrze do niego, że może coś jest nie tak z jego wnętrzem. Przełamie się, znajdzie psychologa albo grupę, zacznie terapię. I tak wróci do czasów z dzieciństwa, uzdrowi traumę. Dowie się, że to rodzina zakuła go w kajdany własnych wyobrażeń o jego przyszłości – dla jego dobra oczywiście. Wtedy zrozumie, dlaczego nigdy nie był sobą. To będzie bardzo ważne odkrycie w jego życiu. Potem uświadomi sobie, że ojciec opuścił go duchem, dlatego nie dojrzał jako facet – tak mu powiedzą. I pewnie uwierzy w te bajki. Może dotrze nawet od jakiegoś syndromu albo uzależnienia. Będzie ciężko pracował i wiele osiągnie. I wtedy znowu powróci to samo pytanie bez odpowiedzi.
  • Rozwijam się, pracuję ze sobą, ale dlaczego nadal czuję się sam ze sobą źle? Co jest nie tak? Dlaczego dalej umieram w środku? 

Fałszywe odkupienie

Niektórzy wierzą, że spokój można sobie kupić od bogów. Zapłacą za niego każdą cenę. Są tacy, którzy w przebłagalnej ofierze złożą dorobek swojego życia: na kościół, w dobrej sprawie, nawet na biednych, którymi wcześniej gardzili. Naiwnych nie sieją, sami się rodzą.  Ci, którzy rozdadzą wszystko innym, w końcu staną się biedni. Wtedy do nich dotrze – bogów kupić się nie da.   
No cóż, jak widzicie problem nie jest prosty. Mimo to, nam udało się go rozwiązać. Musicie wybrać. Radosna dusza, albo smutna mamona. Nie da się zjeść ciasteczka i go mieć!
Fundacja Transparent Company
www.ftc.pl

Jak zacząć rozwiązywać Dylemat Sukcesu? Taki proces trwa długo i jest trudny. Przypomina maraton. Przygotuj się do niego.

Pin It on Pinterest

Share This